wiadomość powitalna

ALL ABOUT THE HEART

"Jakie jest twoje serce, ten tylko się dowie,
kto je stracił, więc dbaj i kochaj swoje serduszko"
andriju
Z powodu mocnego związku z duchową duszą,
ciało ludzkie nie może być postrzegane jako
wyłącznie zespół tkanek, organów i funkcji,
lecz raczej jako istotna część osoby,
która przez ciało ukazuje się i wyraża".
JAN PAWEŁ II
Znajdź swój bilans życia.
3 x 8 = 24
Jest to magiczne równanie życia!
8 godz.snu
8 godz.pracy
8 godz.odpoczynku
Jeżeli tylko możesz
dostosuj się do tego!
andriju


"PRACA TO NIE TYLKO TO CO ROBISZ
LECZ TO CO POZOSTAWIASZ PO SOBIE INNYM"
andriju













OPOWIADANIA.

"MUZYKA MOJEJ DUSZY"


Dostałem płytę z muzyką od Dzieja nagraną kilka dni temu.

Byłoby profanacją wrzucić ją do odtwarzacza tak bez przygotowania. Muszę się odpowiednio nastroić,wyciszyć rozbiegane myśli. Wyłączyć telefony, pozamykać drzwi i okna, odgrodzić od zewnętrznego świata. Wtedy będziesz moja, tylko moja.
Celebruję z rozmysłem wszystkie czynności. Przygotowuję arenę kontemplacji. Teraz już czuję, że nadszedł odpowiedni moment, że możesz zaistnieć. Ostrożnie, z namaszczeniem biorę cię do ręki. Delikatnie pozbawiam dziewictwa, przezroczystego etui, które gwarantuje, że nikt inny nie sprofanował cię swym dotykiem. Otwieram pudełko i pierwszy raz mogę spojrzeć na twe nagie ciało. Srebrzysz się delikatnie w promieniach słońca, rzucasz w oczy świetlne motylki.  Dostrzegam drobny tatuaż - "dla twojej duszy". Tak, tylko dla mojej. Nie mógłbym dzielić się kochanką z kimś innym. Pieszczotliwie ręką gładzę twój brzeg. Odwlekam w nieskończoność chwilę spełnienia. Pozbawiam cię wreszcie ostatniej części garderoby i kładę ostrożnie w kieszeń odtwarzacza.
Nakładam słuchawki. To przez nie możesz się ze mną komunikować. Przesłać całą swą zawartość zapisaną w postaci zer i jedynek. Rozluźniony wyciągam się na kanapie. Teraz twój ruch.Możesz pokazać co potrafisz. Cichy szum morza wycisza i relaksuje. Przymykam powieki. Czuję powiew słonej bryzy na brzegu afrykańskiego lądu Przyjemnie chłodzi wprowadzając jeszcze większe rozluźnienie. Wtem do mózgu dociera nowy sygnał. Tak znajomy, tak rozpozna walny.To muzyka Dzieja.



Czuję całym sobą co to jest. Zestrajam się z tym rytmem, rytmem serca. Powoli niknie realność pokoju, słuchawek, mojego fizycznego ego. Jestem myślą, energią dla której nie ma granic i barier.
Jeszcze nie przyzwyczajony do nowej formy, wstrzeliwuję co trochę w innym kierunku. Kalejdoskop obrazów, dźwięków, przeróżnych odczuć. Zwariowana karuzela przyprawiająca o skurcz żołądka.
Powoli się uczę. Obrazy trwają dłużej, jeszcze dłużej. Wreszcie pełna kontrola. Ze zdziwieniem obserwuję swoje ciało leżące pode mną. Czy naprawdę tak wyglądam?
Lustrzane odbicie zupełnie nie przypomina obrazu jaki widzę w dole. A właściwie widziałem. Gdyż nagle wszystko wypełniają kolory. Czyste, wyraziste, pulsujące w rytm bębnów dochodzących do środka mojego jestestwa. Sam jestem kolorem. Każdym z osobna i wszystkimi naraz.
Płynę kolorem, płynę myślą zostawiając za sobą złotą, roziskrzoną nić.
Czuję?
Słyszę?
Jestem szumem wód płodowych tego niezwykłego przedstawienia.
Barwy przenikają mnie. Każda niesie nową wiadomość, nową informację.
Ach - dotrzeć tak do centrum, skąd pochodzą. Pochłonąć od razu, zachłysnąć wiedzą, jaką niosą.
Lecz złota pępowina trzyma mnie w miejscu, nie daje zbliżyć do źródła prawdy.
Niedosyt. Chcę więcej, chcę dużo więcej, chcę wszystko !
Rzucam się, wiruję skrząc kolorami tęczy. Nic z tego.
Nagle nowy sygnał. Odległe bicie bębnów wprowadza nową wibrację.
Barwy robią się bardziej pastelowe, blakną, znikają.
Nić ciągnie mnie do tyłu. Szybciej, coraz szybciej.
Drżę cały.Przyzwyczajam się na nowo do swojego ciała.
Roziskrzony wzrok błądzi wolno po ścianach pokoju.
Muzyka cichnie. Ostatni akord wibracji bębnów pieczętuje przeżycia.
Zwalniasz swe obroty, zatrzymujesz bieg.
Cisza, która zapadła jest tak bardzo wymowna.
Nie będę jej przerywał.
Hej!  Do jutra!
Spotkamy się znowu.

             ...dedykuję: Grzesiowi vel Dzieju




wtorek 5 stycznia 2013

"JAPONKA"

Gdy się obudziłem po przeszczepie serca zacząłem rozglądać się  po sali .
Tak, to już po - mam nowe serce jak zaskoczony spadkiem spadkobierca.
Zobaczyłem, że jestem w takim boksie z oszkloną ścianą z drzwiami.
Poczułem się jak bym był na koksie, i że mam do łóżka przywiązane ręce.

Za oszkloną ścianą, naprzeciwko mojej głowy znajdował się duży okrągły stół, siedzieli przy nim lekarze kardiochirurdzy, jedni wstawali, podchodzili do podobnych boksów, inni przychodzili, siadali i czytali jakieś papiery, które znajdowały się na stole, chyba wyniki badań.
Znajdowały się tam również kubki do kawy i herbaty. Był też duży talerz  z pokrojonym ciastem.
Do dużej sali przychodziły pielęgniarki i pomagały nam w pierwszych chwilach nowego życia, a wspomagające serce maszyny, grały jak wspaniałe  zdobione fujarki, raz głośniej, raz ciszej.

Która była godzina - nie wiedziałem, nie zauważyłem tam zegara ani też okien.
W pewnej chwili zamknąłem oczy, w głowie przewalały się  szybko wspomnienia
z niedawnego życia.

Nagle koło siebie usłyszałem męski głos:

- Witam, jak się pan czuje?
- Dobrze,
- Tylko czuję mocny puls serca i szum w głowie - odpowiedziałem

I po chwili,

- To ja panu przeszczepiłem serduszko,byłem głównym operatorem.
- Wszystko dobrze się skończyło
- Ma pan młode serce ,serce dziewczyny.
- Teraz niech pan odpoczywa i nie myśli o sercu, czy prawidłowo pika.

Zamknąłem oczy, myślę dlaczego od dziewczyny? Czy to dobrze?
- Jak ja będę żył z "takim", "babskim"serduchem. No nie! To przecież niemożliwe!
Zamknąłem oczy, myślę dlaczego od dziewczyny? Czy to dobrze?

Nagle ktoś podniósł mi rękę, otworzyłem oczy i zobaczyłem młodą kobietę o przecudnej wschodniej urodzie.
Nie mogłem oderwać od niej wzroku, taka piękna, subtelna i delikatna.
Chciałem o niej porozmawiać, ale szybko położyła swój palec na moich ustach i powiedziała:
- Ciiiiiiiiicho - nic nie mów.
Powiedziała czystą  polszczyzną, uśmiechając się.

W tej chwili zrobiło mi się dobrze i błogo, wzięła namoczony wacik
i posmarowała  mi usta, poczułem się lepiej, znowu zamknąłem oczy.
Spałem - i widziałem ją taką piękną, myślałem - nigdy jej wcześniej nie widziałem skąd taka ładna Japonka w naszym polskim szpitalu?. Muszę się więcej o niej dowiedzieć.

Na drugi dzień rano nie mogłem się doczekać na moją Japonkę, czekałem do obiadu,
po pewnej chwili przyszła, była jak wcześniej, prze...pię...kna!
Stała tak nachylona nade mną i poprawiała mi łóżko i poduszkę.
Niepostrzeżenie spojrzałem na jej zgrabne, ładne piersi przysłonięte blado-błękitnym fartuszkiem. Poczułem wyraźny zapach jaśminu, a także kwitnącej, japońskiej wiśni. Poczułem się jak młody szczeniaczek wtulony w matczyne słodkie piersi.

Zapytałem:
- Skąd pani się tu znalazła, przecież nie jest pani Polką
- Przyjechałam  z Warszawy - odpowiedziała,
- Jestem Polką, tu się urodziłam, mój ojciec jest Japończykiem, a moja mama jest Polką.
- Rodzice pracują w ambasadzie japońskiej.

Teraz już wszystko zrozumiałem. Ta piękna u niej, japońska uroda,
ta delikatność w sobie i przy zabiegach, wrażliwość na ból chorego,
no i ta uległość mężczyźnie

Jej piękność i uśmiech na jej ustach nie pozwalał mi na okazywanie bólu zranionego ciała. Starałem się być twardym na ból mężczyzną.
Kiedy przychodziła do mnie byłem szczęśliwy, na jej widok, a ból jakby był mniejszy i pamięć wracała mocniejsza.

Następnego dnia nie przyszła. Czekałem...czekałem, na darmo. Natomiast przychodziła  inna.


- Nie chcę żeby pani przychodziła

- Ja chcę moją Japonkę!
- Ona najlepiej o mnie dbała!
- Niech pan się uspokoi - odpowiedziała pielęgniarka
- Bo opór panu może zaszkodzić!
- Tu nie było i nie ma żadnej Japonki!
- To pańska wybujała wyobraźnia.
- Proszę się uspokoić?!

W tej chwili się rozpłakałem, tak mi było żal, że jej nie ma...

Trzeciego dnia wywieźli mnie na O.I.O.T.
(Oddział Intensywnej Opieki Transplantacyjnej)
------------------


11 luty 2013r

"BIOPSJA SERCA"

Na Odział Intensywnej Opieki Transplantacyjnej Ś.C.C.S. przyjechałem 10.02.2013r.
na wykonanie kolejnej, rutynowej biopsji serca w kierunku odrzutu. Jest to 12-ta biopsja od dnia przeszczepu (18.02.2010r.).

Rano w poniedziałek 11-tego o godz.8 zrobili mi U.K.G. serca, kurczliwość globalna wyniosła ponad 60%-65%. Jest to bardzo dobry wynik i także taki wynik był po biopsji.
Biopsja wykonana była na Oddziale Hemodynamiki. Oczywiście jak zawsze świetna
i sympatyczna załoga z głównym operatorem-doktorem, bardzo przyjaznym  dla mnie i innych pacjentów naszego oddziału. Pan doktor pobrał kilka dobrych próbek "wyskubanych"
z mięśnia sercowego do badania laboratoryjnego w kierunku odrzutu.

     Na naszym oddziale odwiedziłem dwie osoby, które miały wszczepioną wspomagającą lewą komorę serca. W jednej z pojedynczych sal przebywał mój kolega (ziomal) od serca
Rafał J. z Jeleniej Góry, który czeka na nowe serce na pompie już 1,5 roku. W czasie oczekiwania na serce doktorzy zmienili mu już pięciokrotnie wspomnianą pompę, a serca dalej nie ma!
 
     Ogólnie Rafał czuje się dobrze, ale dalej walczy ze swoją niecierpliwością, rozregulowaną psychiką spowodowaną brakiem odpowiedniego serduszka. Wie, że musi być cierpliwy! Ciągle podłączony jest do maszyny "jak jej niewolnik", ale dzięki niej dalej żyje z wielkim przekonaniem, że serce już wkrótce dostanie.

     Myślami codziennie jest w domu i w okolicach Jeleniej Góry, gdzie po przeszczepie spaceruje z rodzinką po jego pięknych,malowniczych uliczkach. Zagląda do parku cieplickiego posłuchać śpiewu ptaków oraz podpatrywać skaczące z drzewa na drzewo złociste wiewiórki. Nie omija jeszcze piękniejszych jej okolic, np. zielone łąki poprzeplatane kolorowymi polnymi kwiatami. Na jednej z takich łąk usiądzie i będzie znowu podziwiał w blasku słońca płynące chmury, przecinające szczyty okolicznych gór karkonoskich.

      Gdy tak siedziałem w jego sali i słuchałem jak opowiada o swojej walce z chorym sercem, bardzo zapragnąłem, żeby już wreszcie doczekał się nowego serca. Mocno wierzę w to, że jak będę na kolejnym badaniu to Rafała nie zastanę, gdyż będzie" brykał" po uliczkach i okolicach J.Góry z nowym, zdrowym i pięknym serduszkiem.

Tego Mu z całego mojego nowego serca życzę.

       Na drugiej sali poznałem młodą, aczkolwiek już mocno doświadczoną przez los, piękną Gosię K., która również jak Rafał czeka na nowe serce. W Śląskiej Klinice serca czeka już od września 2012r. Młoda kobieta podłączona jest do sztucznej lewej komory wspomagającej jej chore serce.
Rozumie Ją w Jej bólu, że nowego serca jeszcze nie ma, ale dobrze, że w pobliżu jest Rafał, który jedzie jak Ona na tym "samym wózku". Rafał dla Gosi jest jak "starszy brat", codziennie ją wspiera w walce z ciężką chorobą, dodaje Jej otuchy, a nawet  naucza, informuje Ją
o różnych niejasnych dla Niej "niespodziankach" w pracy sztucznej lewej komory. Mówi jej
na co ma uważać, jak się zachować w różnych sytuacjach.
Gosia wie już wszystko o sercu, sztucznej lewej komorze w sposób techniczny, ale rady Rafała takie "ludzkie", czułe na Jej niemoc, są Jej codziennie, mało, co godzinę, zawsze, bardzo potrzebne.

        Przez ostatnie pół roku zmieniono Jej już raz pompę lewej komory. Kiedy wszedłem do Jej sali zobaczyłem Ją smutną, modlącą się do Boga, zamyśloną i pełną wiary, że się uda, wiary w profesjonalizm całego personelu medycznego, zdolnego w każdej chwili zamienić chore serce na zdrowe. Oby znalazł się odpowiedni dawca.
         Jak Rafał, również Gosia, codziennie myślami jest w swoim domu z rodzinką. Marzy,
bo na razie są to marzenia, jak najszybciej wrócić do domu z nowym sercem. Jak rozmawiałem z Nią, pięknie opowiada o swojej malowniczej miejscowości o nazwie Żerków
w Wielkopolsce, nieduże miasteczko w dorzeczu rzeki Warty. Gosia często przeprawiała się promem, a nawet łodzią na drugi brzeg rzeki. Tam na drugiej stronie znajduje się rodzinna wieś, która się  groźnie nazywa  Pogorzelica, gdzie się urodziła. Opowiada o dużych połaciach pól pełnych żółtych kwiatów rzepaku, o zbieranych w żniwa czerwonych, pięknych,
wysokich makach, biegającą wśród maków i słuchającą śpiewu zawieszonych
nad makami skowronków.
     
Także i Jej życzę najkrótszego pobytu na oddziale Ś.C.C.S., dużo zdrowia szczególnie psychicznego  w oczekiwaniu na nowe serce.

Ja natomiast mam nadzieję, że również nie spotkam Ją jak Rafała za pół roku na oddziale w podobnych co obecnie okolicznościach, dalej oczekujących na nowe serce.
Myślę, że będziemy spotykać się jak my wszyscy tylko na badaniach kontrolnych!
Czuję, że tak będzie, że dawcy się znajdą i oboje będą cieszyć się nowym sercem, nowym życiem tak jak ja.


...dedykuję: Rafałowi J. , Małgosi K.
oraz wszystkim oczekującym na nowe serce






                                                                              * * *

       

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz