wiadomość powitalna

ALL ABOUT THE HEART

"Jakie jest twoje serce, ten tylko się dowie,
kto je stracił, więc dbaj i kochaj swoje serduszko"
andriju
Z powodu mocnego związku z duchową duszą,
ciało ludzkie nie może być postrzegane jako
wyłącznie zespół tkanek, organów i funkcji,
lecz raczej jako istotna część osoby,
która przez ciało ukazuje się i wyraża".
JAN PAWEŁ II
Znajdź swój bilans życia.
3 x 8 = 24
Jest to magiczne równanie życia!
8 godz.snu
8 godz.pracy
8 godz.odpoczynku
Jeżeli tylko możesz
dostosuj się do tego!
andriju


"PRACA TO NIE TYLKO TO CO ROBISZ
LECZ TO CO POZOSTAWIASZ PO SOBIE INNYM"
andriju













piątek, 31 grudnia 2010

Życie po przeszczepie serca


W poprzednim poście pisałem jak doszło do transplantacji serca, teraz chciałbym opowiedzieć,
napisać jak wygląda moje życie po przeszczepie serca. 


...tak wyglądałem po transplantacji serca!
...dwa lata po! (choroby nie widać!-Tylko broda urosła...).


Jak już wspomniałem transplantacja wykonana została 18.02.2010r. Operacja trwała 
(wg kardiochirurga transplantologa) ok 5 godz

Okres rekonwalescencji nastąpił już po 3 dniach leżenia na oddziale intensywnej terapii transplantacyjnej.

Trzeciego dnia,czując obsesyjną potrzebę umycia włosów, zwlokłem się z łóżka. Dwie pielęgniarki pomagały mi podejść do umywalki, nad którą wisiało lustro.Wyglądałem nieszczególnie-kilkudniowy zarost, włosy w całkowitym nieładzie. I choć kręciło mi się w głowie,jednak z każdą sekundą wpatrywania się we własne odbicie moja radość rosła. Różnica była uderzająca; wróciły mi kolory, skóra nabrała połysku, wargi się zaróżowiły. 

NOWE SERCE PRACOWAŁO! 

Blizna bolała,ale w końcu rozpruto mi klatkę piersiową i wyjęto serce! Ciekawiło mnie,nie zapytałem jednak, co zrobiono z moim starym, zniszczonym narządem. Zanim stało się niewydolne, pierwsze serce długo mi służyło.Wiedziałem,że pacjenci po takim przeszczepie wracają do zdrowia znacznie szybciej niż biorący inne narządy. Lekarze,którzy mnie operowali,wszystko jasno wytłumaczyli: serce to pompa i na tym się zaczyna i kończy jego rola; wystarczy wadliwą zastąpić nową i organizm działa śpiewająco. Ja początkowo niepewnie i z wahaniem włączałem się w monotonne życie szpitalne,jednak już po tygodniu z zapałem pedałowałem na oddziałowym rowerze rehabilitacyjnym.

Będąc jeszcze w szpitalu pozostawiałem jednak  po sobie gorączkową potrzebę,niemal pożądanie,wypływające-byłem tego pewien-z żarliwego pragnienia znalezienia się w domu. Najpierw jednak musiałem przejść biopsję serca W tym czasie wykonano jednocześnie koronarografię i biopsję nowego -mojego serca, wyniki były dobre,brak odrzutu wg skali ISHLT-"1a" w następnych tygodniowych biopsjach-odrzut "0" wg ISHLT czyli w dalszych badaniach występuje brak odrzutu.Takie wyniki są dzięki bardzo dobrym lekom immunosupresyjnym, które powodują bardzo duże obniżenie odporności mojego organizmu,a nawet brak odporności.W związku z tym wymusza to na mnie odpowiednio higieniczne i ostrożne życie w kontaktach z chorymi ludźmi.

Następne badania serca poprzez biopsję; odbywają się po 2 tygodniach,1 m-ca, 3 m-cy,  pół roku .Koronarografia ma być zrobiona po 18.02.2011r w pierwszym roku po przeszczepie serca. Obecnie czuję się dobrze . Wszystkie dolegliwości i złe funkcjonowanie wszystkich narządów wewnątrz organizmu t.j. nerki, wątroba, trzustka, płuca i mózg ustąpiły. Przestałem brać insulinę na cukrzycę.
                                 --------------------------------------------------------------

Kolejny raz po 3 latach na Odział Intensywnej Opieki Transplantacyjnej Ś.C.C.S. przyjechałem 10.02.2013r. na wykonanie kolejnej, rutynowej biopsji serca w kierunku odrzutu. Jest to 12-ta biopsja od dnia przeszczepu (18.02.2010r.). Rano w poniedziałek 11-tego lutego 2013r o godz.8 zrobili mi U.K.G. serca, kurczliwość globalna wyniosła ponad 60%-65%. Jest to bardzo dobry wynik i także taki wynik był po biopsji. Biopsja wykonana była na Oddziale Hemodynamiki.Oczywiście jak zawsze świetna i sympatyczna załoga z głównym operatorem-doktorem, bardzo przyjaznym  dla mnie i innych pacjentów naszego oddziału. Pan doktor pobrał kilka dobrych próbek "wyskubanych" z mięśnia sercowego do badania laboratoryjnego w kierunku odrzutu.Wynik biopsji "0" tj.brak odrzutu!

Po badaniach wróciłem do domu gdzie prowadzę normalne zdrowe życie.Oby tak dalej bez problemów.

W dniu 26 sierpnia 2013r w Ś.C.C.S. wykonano mi kolejną koronarografię, jest to trzecia w kolejności grafia serca po przeszczepie. Muszę Wam powiedzieć, że grafia wykonana była z ręki tzw."promieniowa".(Poprzednie były z tętnicy udowej). Tak wykonana grafia serca była u mnie pierwszą z tego miejsca i jestem bardzo zadowolony.
     Nic mnie nie bolało, a doktor wykonał ją precyzyjnie i delikatnie (tą drogą chciałbym mu serdecznie podziękować jeszcze raz - dzięki dr Mateuszu). Wyniki bardzo dobre,tętnice drożne.Następnie wykonano  UKG serca, no i dla mnie rewelacja, kurczliwość 
wyniosła 60%!.
Następnego dnia wróciłem szczęśliwy do domu z dobrymi wiadomościami.
Kolejna wizyta w Ś.C.C.S. odbędzie się w lutym 2014r.
                                    ----------------------------------------------------------------

Jak ten czas szybko leci! To już 4 lata po przeszczepie. W dn.19.02.2014r poproszony zostałem na kolejne spotkanie do Ś.C.C.S. w którym przeprowadzono badanie krwi na "poziom leków immunosupresyjnych w organizmie" z pobranej mi z tętnicy przed ramiennej. Nie spodziewałem się złych wyników, ponieważ czułem się dobrze i czuję się dobrze nadal! Kolejna wizyta  w Ś.C.C.S. odbędzie się w sierpniu 2014r.
                                   -------------------------------------------------------------

A życie toczy się dalej. To już sierpień 2014 r.W dniu 19 zostałem poproszony do kliniki na kolejne badania kontrolne nowego serca oraz działanie leków immunosupresyjnych na pracę serca i oddziaływanie ich na inne narządy wewnętrzne takie jak nerki, wątroba, trzustka itp.Muszę stwierdzić, że uzyskane wyniki niespodziewanie bardzo mnie zadowoliły. Kurczliwość globalna wyniosła 60% na badaniu USG, a wyniki biochemiczne również dobre, podobnie z morfologią.

Jednak najbardziej zadowolony byłem z wyników badania nerek. Kreatynina znacznie się zmniejszyła, a wynik "przesiąkania kłębuszkowego nerek", tzw.GFR-K utrzymuje się na poziomie 53 ml/min.


Wiadomo przecież, że zależy nam, składakom - na prawidłowej pracy - właśnie nerek,  a do tego aby tak było należy wypijać dziennie od 2 - 3 l wody niegazowanej, najlepiej źródlanej dobrej jakości. Oczywiście nie zapominając o lekach.


Następne spotkanie w klinice na badaniu koronarograficznym w lutym 2015r.
                                  -------------------------------------------------------

                                         
...Jak ten czas szybko leci! To już 5 lat po przeszczepie 

- 18-ty luty 2015r, jestem w klinice na kolejnej koronarografii. Wynik jest dobry 

mogę powiedzieć zadowalający; tętnice, osierdzie serca ok. Tak jak się spodziewałem wykonana została z prawej ręki tkz. "promieniowa", Gł. operatorem był dr.Piotr B.
Echo serca: kurczliwość globalna 60%, kreatynina bez zmian 111umol/l, współczynnik przesiąkania kłębuszkowego nerek nadal 53 ml/min.
   
Podczas pobytu w klinice, trochę byłem niezadowolony z ciśnienia tętniczego, które mi wzrosło max. do skurczowe  150 rozkurczowe 97 . Wobec tego dr prowadząca Agata D. podniosła mi dawkę Enarenalu na 10 mg dwa razy dziennie.

Na oddziale poznałem Zygmunta z Krakowa, który przebywa tam na pompie wspomagającej lewą komorę serca (Heard Ware). Pompa wszczepiona została 

w dn. 4.02.2015r. Czuje się dużo lepiej, jest zadowolony z pobytu na oddziale Ś.C.C.S. 

Oprócz  Zygmunta na takiej pompie byli dwaj młodzi pacjenci, w wieku 15 i 17 lat, a także jeden biorca serca z Wrocławia - Zbigniew D, któremu to doktorzy wykonują kolejne badania w kierunku odrzutu nowego serca. Mimo trudności i bólu czuje się szczęśliwy, z darowanego mu nowego życia.

Następne spotkanie w poradni transplantacyjnej w sierpniu 2015r.
                               -----------------------------------------------------

Jest 12.08.2015r. Upalny dzień, parno i gorąco temp. powietrza przekracza 36 stopni C. Kolejny raz przyjechałem do kliniki zabrzańskiej na planowe badania serca w kierunku odrzutu przeszczepionego organu. W badaniu USG serca kurczliwość globalna wyniosła 55%, to trochę mniej od poprzedniego badania, ale dalej dobra.
Pozostałe wyniki biochemiczne też dobre, porównywalne do poprzednich.
Niestety, to byłoby za pięknie z takim zadowoleniem wracać do domu.
Podczas podróży swoim "autem" z powrotem na 338 km A-4 znalazłem się w niezłych opałach, niespodziewanie "wyskoczyła" poważna awaria silnika mojego samochodu. 
Na ostatnich "marnych siłach" auta udało się dojechać (dość szczęśliwie) na pobliski parking. Okazało się, że auto nie pojedzie dalej!!
Co tu robić, do domu pozostało około 160 km, na dodatek kończyła się bateria w komórce
Usiadłem spocony na rozgrzanej ławce i piłem nagrzaną w sam. wodę. Pierwsza moja myśl
powiadomić o wydarzeniu małżonkę, następnie znajomego mechanika. 
Tak narodziła się "akcja" szczęśliwego powrotu do domu. Komórkę "podładowałam" w WC
i czekałem na powiadomienie od mechanika o wysłaniu lawety po auto, no i oczywiście mnie. W tej sytuacji znalazłem się po raz pierwszy w moim stażu kierowcy kat.B, a to już jest 37 lat jak jeżdżę samochodem.
Na parkingu "pojawiła się" wielka i czarna chmura burzowa - powiało "miło" chłodem, a ja siedziałem spięty powstałą sytuacją na rozgrzanej od upału parkingowej ławce i myślałem, kiedy zjadę do domu. Myślę - samochód którym jechałem to tkz. składak... i ja też jestem "składak" z racji przeszczepu serca, co za zbieg okoliczności, uśmiechnąłem się pod nosem
Po około godzinie zadzwonił do mnie telefon od pana kierowcy, który powiadomił mnie, 
że jedzie lawetą do mnie.Kiedy przyjechał była godzina 19 min.30.
( z Zabrza wyjechałem przed godz. piętnastą). Po załadunku zepsutego auta, w kabinie kierowcy lawety spokojnie mogłem wypić leki na "odrzut serca", bo już była godz. dwudziesta i czułem, że za dwie godziny będę w domu.

Wiem, że pan Arkadiusz M. kierowca lawety i znajomi mechanicy p.p. Zdzisław J. i Kazimierz M. będą czytać mój blog i tą drogą chciałbym im jeszcze raz podziękować za możliwie szybkie przybycie na pomoc i  kierowcy za umilanie mi swoimi opowieściami powrotną podróż "dwóch składaków"
I wreszcie o godz. 22 min 30 siedziałem wygodnie w swoim ulubionym, domowym fotelu i jeszcze raz "przewijałem" w pamięci kończący się szczęśliwie dzień.
                                   -----------------------------------------------

Jest 10 luty 2016r i jak to w lutym możemy się spodziewać silnego kilkunastostopniowego mrozu i śnieżną zadymką, a tu dla kierowców miła niespodzianka. Temperatura wysoko na plusie i żadnych śnieżnych zadymek.
Do podróży do kliniki zabrzańskiej auto miałem przygotowane - nowy akumulator
i opony, a więc jechałem spokojny w obie strony.
W klinice miałem czas przygotować się do wykonania kolejnej koronarografii.
Właśnie 18-stego lutego 2016r minie już sześć lat od przeszczepu serca.
    
    Podczas spaceru po nowym oddziale ( byłem pierwszy raz ) spotkałem na "spacerniaku" z pompą "Religi", tą mniejszą tkz. "spacerową" młodego 30-letniego chorego o imieniu Marcin, który czeka na nowe serce i ma wszczepioną lewą komorę, od sierpnia 2015r ( szóstą z kolei ). Marcin jest w dobrej kondycji psychicznej z nadzieją jak najszybszego pobrania przy pomocy kardiochirurgów-transplantologów drugiego serca od anonimowego dawcy.
Marcin wraz z żoną wychowują parę bliźniaków w miejscowości Rawica k/Zwolenia woj.mazowieckie. Jego marzeniem jest wrócić cudownie uzdrowionym do swojej rodzinnej miejscowości, dokończyć remont mieszkania, uczyć bliźniaków zdrowego życia, spacerując i biegając po łąkach, zachłystując się ich niesamowitym zapachem.
Tą drogą życzę Marcinowi szybkiego powrotu do ukochanej rodzinki w zdrowiu z nowym sercem i spełnienia marzeń, nawet tych najskrytszych.
    Ja natomiast w dn. 11.lutego zostałem wezwany na oddział hemodynamiki, gdzie operator wykonał zabieg koronarografii z tętnicy "promieniowej" prawej ręki.
Wynik "grafii" był dobry bez istotnych zmian w tętnicach sercowych.
Kurczliwość globalna na poziomie 60% i dobrymi wynikami biochemicznymi.
I tak 12 lutego po południu w dobrym nastoju i w dobrej pogodzie do podróży wróciłem szczęśliwy do domu.

Następna zaplanowana wizyta odbędzie się 17 sierpnia 2016r.
                                   -----------------------------------------------

 Witam.
Jest wczesny poranek dnia 17 sierpnia 2016r. Półmrok, cisza, okna bez świateł,
ale w moim mieszkaniu ruch już od godz. 4.00.
Najpierw toaleta, zapakować leki no i tradycyjnie torba, a w niej piżama,szczoteczka
do mycia zębów. (nie wiadomo, może się przydać)
Zabrze przywitało mnie sporym deszczem. Na jezdni przy klinice przyklejone żółte liście z okolicznych drzew, choć to jeszcze sierpień. Godz.7 minut 15 pani Koordynator, "nasza" Iwonka, przywitała mnie i jak zwykle podała kubeczek na "złoty płyn" i do toalety, potem waga, pomiar ciśnienia a następnie ukłucia, krew i do pani Kasi po kolejne skierowania do kolejnych badań i kolejne gabinety.
  W badaniu USG serca kurczliwość globalna wyniosła 57%, to trochę mniej od poprzedniego badania, ale dalej dobra. Wyniki badań biochemicznych bez istotnych odchyleń. W badaniach w kierunku poziomu leków immunosupresyjnych, również bez istotnych zmian i dawkowanie leków bez zmiany.
Trochę dłużej trwało badanie i rozmowa z panią dr B.Szygułą-Jurkiewicz. 
W związku z lipcowym zasłabnięciem, które to dopadło mnie w domu po włączeniu Tamsulozyny przez specjalistę urologa (z powodu przerostu gruczołu krokowego). 
W czasie tego epizodu miałem RR 80/40 mmHg. Nie zostałem poinformowany przez lekarza urologa o silnym przeciwnadciśnieniowym działaniu leku. Jest to dla mnie kolejne doświadczenie jak daleko należy być ostrożnym w zażywaniu innych leków
bez konsultacji z Poradnią Transplantacyjną w Ś.C.C.S. Oczywiście lek (Omnic 0,4)  został odstawiony, a zastosowany inny przez panią docent.
  Około godziny 13.00 byłem już po badaniach i przy pięknej pogodzie i w dobrym humorze bezpiecznie wróciłem do domu.

Kolejne badanie zaplanowane zostało na dzień 15.02.2017r w Poradni Transplantacyjnej.


-------------------------------------------------------------   

Kolejny już raz witam się z Wami po powrocie do domu z przeprowadzonego 
w dn 15 lutego 2017r kontrolnego badania serca w Poradni Transplantacyjnej 
w Ś.C.C.S. w Zabrzu.

Jak zwykle w ten dzień, dzień badań mojego serduszka zaczął się bardzo wcześnie, bo już 
o godz.3.30. Bardzo ciemny i mglisty poranek. Wyjechałem z Jawora o godz.4.20.
Pogoda jak to w lutym powinna być śnieżna i mroźna, ale tym razem podobnie jak w zeszłym roku było bez śniegu na drodze i z lekkim mrozem około -3 stopni.
Na autostradzie A-4 wyłożyła się na jezdnie biała mgła. Niestety prędkość po wyżej 50 km.
została przez nią zablokowana i tak toczyłem się w kolejce samochodów aż do granic Wrocławia. Dalej do Zabrza jazda odbywała się bez mgły, spokojnie i szczęśliwie.

O godz.7.15 przywitała mnie p.Koordynator Iwonka, od razu podając kubeczek do napełnienia "złotym płynem" potem waga, pobór krwi, ciśnienie i do gabinetu USG i EKG.
W badaniu USG kurczliwość globalna wyniosła 58%, czyli w dalszym ciągu dobra, co mnie bardzo ucieszyło.

Wyniki badań biochemicznych bez istotnych odchyleń. W badaniach w kierunku poziomu leków immunosupresyjnych, również bez istotnych zmian i dawkowanie leków bez zmiany. Badanie przesiąkania kłębuszkowego nerek jest wyższy od poprzedniego i wyniósł 58ml/min.
W czasie pobytu na badaniach zaskoczyła mnie p.diabetolog, która przeprowadziła 
ze mną rozmowę na temat wyniku cukru (HbA1C 5,6%) w krwi tętniczej 
(za niski). Wynik poniżej 6% - (ma to związek z przebytym wcześniej udarem mózgu).
Postanowiła, abym zaprzestał codziennego brania leku (diaprel 30mmg 1 tab.), a następnie przeprowadzać czterokrotnie w ciągu dnia badania glukometrem poziomu, glukozy we krwi raz na dwa tygodnie, do następnego spotkania w sierpniu z p.diabetolog.

Badanie i rozmowa z p.dr B.Szygułą-Jurkiewicz odbyła się rzeczowo i w dobrej atmosferze. Już o godz.13 byłem po badaniach.
Pogoda w Zabrzu piękna, słoneczna i na powrót doskonała gdzie bezpiecznie wróciłem 
do domu.

Kolejne badanie zaplanowane zostało na dzień 23 sierpnia 2017r w Poradni Transplantacyjnej.


------------------------------------------------------------


Witam ponownie po kolejnej wizycie w Poradni Transplantacyjnej w Ś.C.C.S. 
w dn. 23.08.2017r.
      
      Podróż do Poradni Trans. odbyła się spokojnie i bez poważniejszych problemów.Podczas jazdy. Autostrada A-4 sucha i niewiele sam. ciężarowych, ale ten spokój autostradowy "uśpił mnie", ponieważ zjechałem na Drogę nr.88 w kierunku Zabrza, o jeden zjazd za wcześnie, no i musiałem za bramkami nawrócić z powrotem na A-4 i zjechać na kolejnym prawidłowo oznakowanym  zjeździe w kierunku Zabrza.
      W Poradni zameldowałem się na czas, tj. o godz. 7.00. Jak zawsze p.Koordynator przywitała  mnie uśmiechem i rzeczowo wskazała zakres kolejnych badań w dniu dzisiejszym.
       UKG serca bez istotnych odchyleń, kurczliwość globalna 60%, również EKG wynik dobry, również wynik kreatyniny w normie. Spotkanie z profesorem Michałem Z. odbyło się rzeczowo i szybko, po sprawdzeniu wyników badań podniesiona została dawka leku CellCept z 1000 na 2000 mg ( 4 kaps.)
na dobę. Pomiędzy kolejnymi badaniami dyskutowaliśmy o podniesionych cenach CellCeptu z 28zł. na 54zł! - SKANDAL!!. I to wszystko w dn dzisiejszym. 

Na kolejne badanie z koronarografią zostałem poproszony na oddział
 w dn.18.02.2018r.

Pozdrawiam wszystkich "składaków". 😊  🙋

--------------------------------------------------------------------









                                 



                                        




3 komentarze:

  1. Dzielny Andriju jesteś tak trzymać do końca 21 wieku z tak młodym sercem masz szanse dożyć z pewnością masz pan szanse z taki dobrym samopoczuciem i nastawieniem do życia jest to wykonalnepozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam i gratuluję bardzo serdecznie. Zainteresowała mnie Pana historia, ponieważ właśnie w Zabrzu od listopada 2015 przebywa mój 7-letni siostrzeniec. Ma wszczepioną pompę wspomagającą lewą komorę serca. Lekarze przewidują przeszczep, my natomiast żyjemy nadzieją, ze serduszko może zacznie się regenerować.Moja siostra zostawiła dom i mieszka przy klinice, żeby opiekować się synkiem.Całe życie rodziny przewróciło się do góry nogami.Ciężka sytuacja. Bardzo się o niego boimy. Gdy przeczytałam Pana historię tak mi się ciepło zrobiło, że jednak jest nadzieja na w miarę normalne życie. Pozdrawiam Pana i życzę dużo zdrowia z całego serca

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za ciepły komentarz.
    Pani siostrzeńcowi życzę jak najszybszego przeszczepienia drugiego serduszka (no, może się zregenerować; osobiście znam taki przypadek, który w Klinice zabrzańskiej młody człowiek na pompie lewej komory przebywał około dwóch lat! i go wyleczyli) Więc życzę szybkiego uzdrowienia.Zabrze przeszczepia, ale Zabrze również leczy.
    Serdecznie pozdrawiam i głowa do góry!

    OdpowiedzUsuń